Najnowsze wpisy

5 stycznia 2013 - Festiwal „Obama 2013″ * 22 grudnia 2012 - Sikorski trzyma za słowo, Ławrow trzyma za jaja * 1 lutego 2013 - „New York Times” o nowej antykomunistycznej fali w Polsce? Owszem i to pochlebnie * 29 lipca 2014 - Na sankcje sektorowe ze strony UE za wcześnie. Co na to USA? * 19 sierpnia 2014 - #EatPolishApples * 4 czerwca 2013 - Koniec wizyty Sikorskiego w Waszyngtonie * 4 sierpnia 2014 - Za dużo prywatnych dronów * 13 stycznia 2013 - Bush będzie kiedyś prezydentem USA * 31 lipca 2014 - USA dozbroją Ukrainę? * 15 marca 2013 - Obama: w sprawie Iranu „all options on the table” * Astrabit
logo
tweeter tweeter tweeter tweeter

To już nie jest krok przygarbionego, to już nawet nie jest czołganie, to jest ledwo pełzanie. Tak, nasza dyplomacja pełza oblepiona ciężkim, słodkim europejskim lukrem, o którego dokładkę stale zabiega. Jest powolna, mdła, nieefektowna i co najbardziej boli, totalnie pozbawiona efektywności. Minione dwa tygodnie pokazują to jak na tacy, jesteśmy bezradni i słabi. Tak słabi zewnętrznie jako państwo nie byliśmy już bardzo dawno. Zagmatwani i zagubieni w dżungli przepisów, na które sami się godzimy w myśl zasady „musimy się zgodzić bo inaczej będziemy poza głównym nurtem”, tymczasem zatraciliśmy zwyczajnie zdolność trzeźwej oceny sytuacji i widać to na każdym kroku. Widzimy główny nurt, chcemy w nim być ale nie dostrzegamy, że zamiast rzeki i górskiego potoku, wskakujemy w grzęzawisko szlamu.

Jeśli słuszną była polityka unijnego lizustwa stosowana przez rząd w ostatnich latach, to oczekiwałbym dzisiaj w UE jasnego wsparcia i upatrywał tam naszego ratunku w kłopotliwych sytuacjach. Tak jednak nie jest i widzi to każdy niezaślepiony biurokratyczną papką, nie mamy żadnego realnego oparcia w UE, a dlaczego? Bo jesteśmy słabi, bo ze słabymi nikt się nie liczy, można ich wykorzystać ale nie nadstawiać za nich głowy.

Dopłaty dla Polski? Nie ma problemu, odpuścimy w końcu i tak sporo dostaniemy.

Zrzutka na bankrutów? Proszę bardzo ile potrzeba? Jesteśmy Green Island, w zamian pozwolicie nam podsłuchiwać zza zamkniętych drzwi.

Pakt fiskalny? Spoko, nie ma problemu, przepchniemy, pokażcie gdzie podpisać?

A czy ktoś zadał sobie pytanie, co otrzymujemy w zamian? Co jest warte takich wyrzeczeń? Na ile możemy liczyć na naszych Unijnych sojuszników, którym tak szczerze ufamy?

Dostajemy wymierzony bolesny policzek. Szef dyplomacji czterdziestomilionowego państwa, wschodniej newralgicznej granicy UE, po ponad 2,5 roku poniżania ze strony Rosji w sprawie śledztwa i wraku, zostaje skarcony również przez europejską matkę, w której obleśne ramiona z taką czułością się wtulał. Sikorski postąpił logicznie, uciekł się po pomoc do najbliższych, postrzeganych jako silnych sojuszników ale zapomniał, że jest tylko bękartem.

Taka jest dzisiaj siła naszej dyplomacji. W bezpośrednim „starciu” (o ile można to nazwać jakimkolwiek starciem) z rosyjskim niedźwiedziem uciekamy oddając pole i wszelkie argumenty, oddajemy śledztwo i godzimy się na rosyjskie warunki. Gdy społeczne wewnętrzne podziały są już nie do ukrycia i faktycznie widać, że część opinii publicznej jasno domaga się zwrotu wraku, trzeba podjąć jakieś działania.

Prosimy ich już dwa lata, a oni dalej swoje. No więc minister Sikorski postanawia zabłysnąć. Myśli: w końcu relacje z Rosją są świetne jak nigdy, postraszę UE i w glorii chwały odzyskam wrak, w końcu to tylko kupa metalu. Wale więc jak w dym do Catherine Ashton – głowy a zarazem już legendy unijnej dyplomacji. No i?

Okazuje się że Rosja jest „zdumiona”, że śmiemy coś takiego proponować i zawracać tym głowę poważnym ludziom podczas szczytu UE – Rosja.

Sprawa jest tak błaha, że Unijni decydenci również nie zamierzają psuć sobie nastroju między zupą a drugim daniem i nie uwzględniają jej nawet w planach.

Sikorski nieco podrażniony całą sytuacją liczy zapewne, że gdy siądzie oko w oko ze swoim rosyjskim odpowiednikiem uda mu się coś wskórać. No i co? Proszę bardzo, jest sukces! Podkreślił to nawet sam prezydent Bronisław Komorowski mówiąc o „sposobie wypowiadania się Rosjan”. Komorowski przekonuje, że jest sukces bo wcześniej Rosjanie wypowiadali się oschlej!!! Poza tym jest zapewnienie i wszyscy słyszeli, że Rosjanie postarają się jak najszybciej zakończyć śledztwo i zwrócić wrak.

Odnotujmy, że w sprawie wraku interweniował również europoseł Paweł Kowal, no ale cóż euro parlament oprócz „radzenia” może niewiele, chodź pamiętajmy że również on uzyskał zapewnienie o przejęciu całą sprawą i możliwej pomocy ze strony rosyjskich nic nie znaczących w tym przypadku organów.

I tu pojawia się moje ulubione pytanie! „No ale co mieliśmy więcej zrobić? Z czołgami na nich pojedziemy?”-  Odpowiedź, jeśli Sikorski miałby czyste intencje i naprawdę chciał rozwiązać sprawę wraku to nie mając atrybutów prawnych pozwalających ubiegać się o zwrot, pierwszym co powinien zrobić siadając z Ławrowem powinno być poinformowanie o umiędzynarodowieniu śledztwa.

Tymczasem oprócz zapewnień i współczucia na każdym szczeblu ze strony Rosji nie mamy nic. Warto pamiętać, że wrak ma wrócić do Polski zaraz po zakończeniu rosyjskiego śledztwa, nikt jednak nie mówi, że w przypadku postawienia nawet najbardziej błahych zarzutów ze przez rosyjską prokuraturę, sprawa toczyć będzie się latami.

 

Dodaj komentarz


*


9 × = dwadzieścia siedem


Ministerstwo spraw Zagranicznych        Ambasada USA w Warszawie        Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej        EBE        Central Intelligence Agency        Konsulat Generalny Stanów Zjednoczonych Kraków