Najnowsze wpisy

28 stycznia 2013 - Już jutro o 15:30 spotkanie on-line z Sekretarz Stanu Hillary Rodham Clinton * 16 lutego 2013 - Arcykosztowne cięcia * 4 sierpnia 2014 - Za dużo prywatnych dronów * 25 marca 2013 - Polsko-amerykański sojusz cybernetyczny * 20 grudnia 2012 - Po tragedii w Newtown czas „gun revolution” w USA? a co w Polsce? * 5 sierpnia 2014 - Sankcje sektorowe Zachodu. Pierwsza linia frontu * 3 września 2014 - „Prezydent” UE Tusk zaszkodzi śledztwu smoleńskiemu – wywiad z prof. Biniendą i mec. Szonert-Biniendą * 20 grudnia 2012 - Polskie F 16 z lepszym uzbrojeniem? Potrzebna zgoda Kongresu USA * 23 lipca 2014 - Raytheon zbuduje Tarczę Polski? * 1 sierpnia 2014 - Prof. Binienda jest doradcą Obamy czy to się komuś podoba, czy nie! * Astrabit
logo
tweeter tweeter tweeter tweeter

Po snobistycznej rozrywce wymyślonej przez Kennedych pora na sport o bardziej ludycznym charakterze. Demolition derby łączy kilka istotnych cech stereotypowego obywatela USA. Miłość do dużych samochodów, ryzyka i wszelkiego rodzaju demolki. Taka mieszanka powoduje, że dźwięk zgniatanej karoserii działa na Amerykanów jak magnes.

Zasady są banalnie proste. Zawodnicy kierujący starymi, długimi automobilami pokonują kolejne okrążenia toru zderzając się do momentu, gdy na polu walki pozostanie tylko jeden samochód będący w stanie jechać dalej. Zostaje on ogłoszony zwycięzcą ku uciesze widzów przegryzających akurat kiełbaskę podczas miejscowego festynu. Zazwyczaj na początku przeprowadzane są wyścigi eliminacyjne, by pod koniec dnia spośród ich triumfatorów wyłonić wielkiego mistrza.

Pierwsze demolition derby odbywały się półoficjalnie w latach 30, XX wieku. Wówczas to w rolach głównych występowały wehikuły zjeżdżające na początku stulecia z taśmy w fabryce Forda. Mocno zużyte już samochody podczas zmagań na torze dokonywały swego żywota. Jednak dopiero dwie dekady później nietuzinkowe wyścigi zyskały sporą popularność w Stanach Zjednoczonych. Kierowcy startujący w demolition derby stawali się prawdziwymi gwiazdami, a sam sport zyskał miano kultowego. Jedną z głównych przyczyn takiego stanu rzeczy była oprawa telewizyjna zawodów, które docierały do milionów Amerykanów. Dopiero w latach 80 nastąpił spadek zainteresowania roztrzaskiwaniem aut. Telewizyjni decydenci powiedzieli pas. Wszak ileż można oglądać jeżdżące w koło zdezelowane dumy amerykańskie przemysłu motoryzacyjnego. Wracają fasony, do łask powróciły również demolition derby. Modyfikowano zasady, zmieniano parametry samochodów, wzrastały stawki dla wygranych – wszystko po to by uczynić demolition derby jeszcze bardziej atrakcyjnymi dla widzów telewizyjnych. Częściowo plan się powiódł, ale pełnym blaskiem wybuchających silników rajdy od zawsze świeciły z dala od wielkich miast. Tak jak swoje sporty ma klasa wyższa czy mieszkańcy wielkich metropolii wschodniego wybrzeża, tak i na prowincji różnego rodzaju turnieje przyciągają prawdziwe tłumy. Bez demolition derby lokalne święto po prostu nie ma prawa zostać uznane za udane.

Maciej Głaczyński

Dodaj komentarz


*


1 + = dziesięć


Ministerstwo spraw Zagranicznych        Ambasada USA w Warszawie        Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej        EBE        Central Intelligence Agency        Konsulat Generalny Stanów Zjednoczonych Kraków