Najnowsze wpisy

23 lipca 2014 - Raytheon zbuduje Tarczę Polski? * 31 stycznia 2013 - Prawo imigracyjne do zmiany * 19 sierpnia 2014 - Migi-29 za F-16? Propozycje wsparcia Ukrainy * 20 grudnia 2012 - Gen. Bogusław Samol na czele Korpusu Północno – Wschodniego * 13 stycznia 2013 - Bush będzie kiedyś prezydentem USA * 3 września 2014 - „Prezydent” UE Tusk zaszkodzi śledztwu smoleńskiemu – wywiad z prof. Biniendą i mec. Szonert-Biniendą * 2 lutego 2013 - Dzień Świszcza * 22 grudnia 2012 - Sikorski trzyma za słowo, Ławrow trzyma za jaja * 20 grudnia 2012 - Po tragedii w Newtown czas „gun revolution” w USA? a co w Polsce? * 3 czerwca 2013 - Batalia o polskie łupki: biznes kontra władza * Astrabit
logo
tweeter tweeter tweeter tweeter

Z trzech wariantów reakcji na udzielenie azylu Edwardowi Snowdenowi przez Rosję, prezydent USA Barack Obama wybrał najgorszy – półśrodek. Być może dlatego, że sam przestał wierzyć w słuszność swej polityki wobec tego kraju i popadł w dezorientację.

Obama zdecydował, że mimo wszystko odwiedzi Szczyt G-20, którego gospodarzem będzie Rosja. Nie spotka się jednak w jego trakcie z prezydentem Władimirem Putinem. Poza tym, miał do wyboru rezygnację z udziału w wydarzeniu i konfrontację z rosyjskim przywódcą.

Wybierając pierwszą z opcji wysłałby jasny sygnał na Kreml, ale jednocześnie dał pożywkę rosyjskiej oraz europejskiej prasie. Wizerunek Baracka Obamy jako obrońcy masowej inwigilacji w ramach PRISM utrwaliłby się po tej stronie Atlantyku. Nie służyłby rozmowom o Transatlantyckim Partnerstwie Handlowym i Inwestycyjnym (TTIP) oraz o Transatlantyckim Obszarze Wolnego Handlu (TAFTA).

Druga możliwość to wezwanie Putina do pojedynku z otwartą przyłbicą. Obama mógł spotkać się z Rosjaninem i wyłożyć na stół żale Stanów Zjednoczonych z tytułu azylu dla Snowdena. Amerykański prezydent mógłby posłużyć się tym pretekstem do poruszenia innych kwestii rodzących napięcie w relacjach USA-Rosja, jak totalitarne praktyki w polityce wewnętrznej, blokowanie sprawy Syrii w Organizacji Narodów Zjednoczonych. Byłaby to okazja do racjonalizacji resetu. Obama mógłby uruchomić reset wtórny, korygując w ten sposób swoją politykę appeasementu wobec Rosji.

Z tej szansy jednakowoż nie skorzystał. Wybrał rozwiązanie pośrednie. W relacjach z silnymi przywódcami jest to zawsze opcja najgorsza. Obama nie wysłał mocnego sygnału, jakim byłaby nieobecność na Szczycie, a także zrezygnował z męskiej rozmowy o problemach w relacjach amerykańsko-rosyjskich z Putinem. Pomimo to, stracił wizerunkowo. Gazety (np. niemieckie) oceniają posunięcie Obamy jako przejaw słabości i niepewności co do własnej polityki. Prezydent USA stracił także szansę na przywrócenie pewności tej polityce, nie artykułując w mediach jasno, co zamierza zrobić w relacjach z Rosją. Unikając stanowczych posunięć, Obama stracił zatem podwójnie.

Tymczasem główny bohater całej afery PRISM sposobi się już do życia w Rosji. Zaproszeni przez niego rodzice podziękowali prezydentowi Putinowi za ochronę syna i poparli jego politykę względem USA. Teatrzyk kukiełkowy z pracownikiem NSA w centrum powoli się zwija. Niezależnie od pierwotnych intencji autora przecieku, na zawsze zostanie on ironicznym bohaterem walki o wolność wspieranym przez Rosję i Chiny. Problem polega na tym, że w przeciwieństwie do Francuza Gerarde’a Depardieu, jeśli Snowdenowi znudzi się rosyjski styl życia, nie będzie mógł opuścić swego kraju-opiekuna.

 

Dodaj komentarz


*


6 × cztery =


Ministerstwo spraw Zagranicznych        Ambasada USA w Warszawie        Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej        EBE        Central Intelligence Agency        Konsulat Generalny Stanów Zjednoczonych Kraków