Najnowsze wpisy

23 lipca 2014 - Raytheon zbuduje Tarczę Polski? * 20 grudnia 2012 - Gen. Bogusław Samol na czele Korpusu Północno – Wschodniego * 30 stycznia 2014 - Sekretarz obrony USA w Polsce * 6 czerwca 2013 - Amerykański gaz w Polsce zamiast rosyjskiego? * 14 sierpnia 2014 - Amazon znów inwestuje w Polsce * 3 stycznia 2014 - Wałęsa: Obama nie spełnił rozbudzonych nadziei * 19 sierpnia 2014 - Migi-29 za F-16? Propozycje wsparcia Ukrainy * 16 marca 2013 - Globalne zagrożenia według amerykańskiego wywiadu * 5 sierpnia 2014 - Sankcje sektorowe Zachodu. Pierwsza linia frontu * 29 lipca 2014 - Na sankcje sektorowe ze strony UE za wcześnie. Co na to USA? * Astrabit
logo
tweeter tweeter tweeter tweeter


imagesNie będzie Roku Polski w Rosji ani Roku Rosji w Polsce. Żaden kraj Unii Europejskiej nie zdobył się dotychczas na poważniejszy protest wobec Moskwy.” – powiedział  szef polskiej dyplomacji Radek Sikorski. Słowa te doskonale oddają scenariusz międzynarodowej czarnej komedii, w której o pierwszoplanowe role biją się kraje starej UE.

Informację, że Komisja Europejska przedstawi krajom UE kolejne propozycje sankcji wobec Rosji, (obejmują one m.in. dostęp do rynków kapitałowych, obronność i wrażliwe technologie, w tym w sektorze energii) trudno skwitować inaczej niż ironicznym uśmiechem. W minionym półroczu słowo „sankcje” używane było w europejskich stolicach obłudnie, za często i dziś zamiast stanowić ekonomiczno – polityczne narzędzie oddziaływania na Rosję – jakim przecież mogłyby być – w ustach unijnych przywódców jest jedynie frazesem.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że obecna niemoc jest owocem nie tylko naiwności, ale wieloletniej budowy strategii współzależności pomiędzy krajami starej piętnastki i Rosją. Jeśli od lat słyszymy, że pogłębiające się kontakty ekonomiczne i współpraca gospodarcza mają być najpoważniejszym gwarantem pokoju w na świecie, to dziś Putin jednoznacznie obala tę koncepcję. Robi to w sposób skrajnie bezczelny, spokojnie realizując swój ukraiński scenariusz, rozmawiając i spotykając się przy tym z politykami zachodu niegotowymi na pogodzenie się z koniecznością poniesienia dużych ekonomicznych kosztów tej konfrontacji, a wygłaszając groźby i grożąc palcami osiągają Himalaje hipokryzji. Kiedy nastąpi przełom? – Biorąc pod uwagę dzisiejsze podejście zachodniej Europy można sądzić, że jedynie gdy rosyjski apetyt zacznie sięgać na zachód od Odry, co szczególnie powinno martwić naszą klasę polityczną. Sytuacja jest zła, gdyż o ile do niedawna Sikorski mógł bronić ustawionego przez siebie wektora polityki zagranicznej w myśl przebywania w unijnym głównym nurcie, o tyle dziś zaczyna Polski brakować przy stole nawet podczas ważnych politycznie rozmów dotyczących Ukrainy.

Dobitnie o unijnej stagnacji świadczy choćby fakt, że do dziś nie zdecydowała się ona na wysłanie Rosji sygnału w postaci nałożenia „sankcji sektorowych” uderzających bezpośrednio w poszczególne gałęzie rosyjskiej gospodarki (taką koncepcję przyjęli Amerykanie). Ostre sankcje wymierzone w przedsiębiorstwa energetyczne (te mają się świetnie i wciąż realizują swoje interesy z unijnymi partnerami) i rosyjski sektor zbrojeniowy (wstrzymanie handlu, szczególne pole do popisu mieliby tu Francuzi i Anglicy) powiązany z zachodem powinny być pierwszym ze spóźnionych podjętych dziś kroków przez UE. Niestety, to się UE póki co nie opłaca…

Po zestrzeleniu przez prorosyjskich separatystów Boeinga 777 można mieć wrażenie, że Europa  zamierza wreszcie podjąć ostrzejsze kroki, choćby w postaci wspomnianych precyzyjnie wymierzonych sankcji. Niestety mogą być to nadzieje złudne. Cały świat zachodu znalazł się dziś w najpoważniejszym od lat impasie. Na nieszczęście Europy, w duecie USA – UE grającym przeciw Rosji, kolejny ruch należy właśnie do wspólnoty. Równo tydzień temu, na dzień przed  atakiem Amerykanie nałożyli na Rosję według wielu najdotkliwsze jak dotąd sankcje, które po raz pierwszy objęły największe firmy rosyjskie, ściśle związane z Kremlem. Na ich podstawie Rosnieft, Novatek, Gazprombank oraz bank VEB nie będą mogły otrzymywać długo i średnioterminowych kredytów z amerykańskich instytucji finansowych. Skutki tej decyzji będą jednak odczuwalne dopiero po dłuższym okresie czasu. Teraz USA będą zapewne cierpliwie czekać na odpowiedź UE, wykraczająca poza oficjalną krytykę i ostrzeżenia. Media za oceanu podkreślają, że gdyby Europa zdecydowała się na nałożenie podobnych sankcji , odczuwalne przez Rosję efekty byłby zapewne dotkliwsze i szybsze.

To z kolei mogłoby wymusić na Obamie kolejne odważniejsze deklaracje, gdyż zarówno media jak i środowiska polityczne domagają się od prezydenta większego zaangażowania w wojnę na Ukrainie. Niestety, możliwa jest również dalsza stagnacja ze strony UE, czekającej np. na rozstrzygnięcia zbliżającego się szczytu NATO i konkretyzację obietnic Obamy z czerwcowej wizyty nad Wisłą.

 

PR

Dodaj komentarz


*


× 5 = czterdzieści


Ministerstwo spraw Zagranicznych        Ambasada USA w Warszawie        Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej        EBE        Central Intelligence Agency        Konsulat Generalny Stanów Zjednoczonych Kraków